poniedziałek, 23 listopada 2015

Sposób odżywiania się a zdrowie. Jakie diety stosować, jakich unikać?


        

            Przedstawiam Wam pewne fakty, z którymi  mamy styczność na co dzień. Jak duża część ludności walczy z otyłością? Jakie jest ryzyko podejmowania restrykcyjnych diet? Zapraszam do lektury i przemyślenia naszych nawyków!
  

            Jedzenie jest niezbędne dla człowieka, dostarcza organizmowi niezbędne składniki odżywcze. Powinno być spożywane regularnie i wytwarzane w higienicznych, sanitarnych warunkach. Chociaż, biorąc pod uwagę wynik badań Głównego Urzędu Statystycznego, który głosi, że ok. 1,5 miliarda ludności na świecie ma problem z nadwagą, jest to jedynie teoria.
            W ciągu ostatnich trzydziestu lat problem otyłości zwiększył się blisko dwukrotnie. Skutkiem tego są nie tylko problemy zdrowotne, ale również psychiczne. W teraźniejszych czasach coraz mniejsze znaczenie na to, co jemy, mają nasze naturalne i racjonalne potrzeby, a coraz większe - media, wpływ środowiska oraz kwestie rodzinne.
            Osoby otyłe w pewnym stopniu są izolowane przez społeczeństwo - pracodawcy są mniej skłonni do przyznania im posady, chętniej zatrudniają osoby szczupłe, atrakcyjne. Dzieci z nadwagą są bardziej narażone na ataki ze strony rówieśników. Równie często słyszymy różne stereotypy o otyłych - leniwych ludziach, którzy żyją w błędnym kole - zajadając stres.
            Aby zapobiec nadmiernemu podjadaniu, uleganiu pokusie, należy mieć odpowiednią relację z jedzeniem - określone podejście, którego należy się trzymać. Głód zależy od sygnałów mózgu, jak również od rozmiaru i koloru talerza, na którym jemy posiłki. Smak potrawy zależy od pory dnia, ludzi, z którymi przebywamy, naszego poziomu sytości, czy miejsca, w jakim się znajdujemy. Gdy podczas jedzenia nie koncentrujemy się właśnie na nim, rozpraszamy się, jesteśmy w stanie zjeść więcej, niż zazwyczaj - to samo dzieje się w przypadku, gdy wiemy, że nasz posiłek jest pełnowartościowy i zdrowy.
            Na przełomie XX i XXI wieku prawie dwukrotnie wzrosło zainteresowanie dietą wegetariańską. Polega na świadomym wyłączeniu produktów mięsnych z diety. Odpowiednio skomponowana jest korzystna dla zdrowia i może zapewnić wszystkie niezbędne składniki odżywcze - niekiedy zalecana jest dodatkowa suplementacja, np. witaminą B12 czy witaminą D. Wegetarianie umierają na choroby serca o 29%, a na raka - o 18% rzadziej. Czasami krytycy wegetarianizmu wskazują na zagrożenia zdrowia, związane z niewystarczającym zaopatrzeniem organizmu w witaminy i minerały, wspominając, że człowiek może łatwiej przetwarzać białko pochodzenia zwierzęcego niż roślinnego.
            Weganizm to połączenie niejedzenia mięsa z wykluczeniem z diety (i z codziennego użytku) wszelkich pozostałych produktów pochodzenia zwierzęcego - jak np. jajka czy miód. Wynika najczęściej z pobudek etycznych - walk o równe prawa ludzi i zwierząt. Podstawą diety wegańskiej są produkty należące do czterech podstawowych grup pokarmowych: warzywa i owoce, zboża i produkty zbożowe (pieczywo, makarony, mąka i produkty mączne), rośliny strączkowe (różne gatunki fasoli, soja, soczewica, ciecierzyca, groch i bób) i produkty z nich wytwarzane, orzechy, nasiona oraz oleje roślinne.
            Bardzo częste są przypadki samodzielnego pozbywania się otyłości poprzez stosowanie diety niskokalorycznej lub przez zwiększoną aktywność fizyczną. Jedną z najpopularniejszych diet jest dieta Dukana (białkowa), która gwarantuje nam schudnięcie 3 kg w ciągu pięciu dni. Dzieje się tak, ponieważ po białkowym posiłku, organizm zużywa dużo energii na trawienie. Sprzyja zaparciom, a osoby, które nie są w stanie pić ok. 2 l wody dziennie, narażają się na uszkodzenie nerek.
            Dieta kopenhaska jest jedną z najgroźniejszych dla zdrowia i życia, mimo że trwa tylko
13 dni, jest bardzo restrykcyjna i wymagająca. Jej podstawową wadą jest fakt, iż nie dostarcza ona wystarczającej ilości kalorii w ciągu dnia, co sprawia, że odczuwa się nieustanny głód, przeszkadzający w codziennym funkcjonowaniu. Jest monotonna, zbyt mała ilość węglowodanów i niezbędnych witamin oraz składników mineralnych powoduje, że organizm jest z czasem bardzo przemęczony. O ile przynosi szybkie i zadowalające efekty, o tyle tak krótkotrwała metoda zrzucenia kilogramów nie jest wskazana.
            Prawidłowa i odpowiednio zbilansowana dieta ma na celu przede wszystkim długotrwałą i stałą zmianę pewnych nawyków żywieniowych. Jej celem nie powinno być tylko i wyłącznie osiągnięcie natychmiastowych efektów. Tak szybki spadek masy ciała powoduje w głównej mierze ubytek wody oraz masy mięśniowej. Skutkiem tego jest słabsza przemiana materii niż w momencie, kiedy wprowadziliśmy dietę do naszego życia. W rezultacie możemy wówczas znacznie łatwiej przytyć. Efekt jo-jo to jedna z najczęstszych wad obserwowanych po zakończeniu diety kopenhaskiej. 

            Sami pomyślcie - warto ryzykować późniejszym przytyciem (i to z nawiązką)?

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Omlet bananowy z borówkami

 Omlet bananowy z borówkami.
  
Będą potrzebne:
- dwa jajka,
- szczypta soli,
- 4 łyżki stołowe mąki pełnoziarnistej,
- 1 banan (pół do ciasta, pół do udekorowania),
- kilka borówek (do udekorowania).

 Do zrobienia:1. Pokroić banana.
 2. Wsypać mąkę i sól do miksera.
 3. Dodać jajka.
 4. Dodać pół banana.
 5. Zmiksować.
 6. Wylać ciasto na rozgrzaną patelnię z kroplą tłuszczu.
 7. Usmażyć.
 8. Udekorować drugą połówką banana, borówkami. Posypać cynamonem.
Smacznego!

Babeczki czekoladowe z borówkami i migdałami

Na początku trochę mniej zdrowy przepis na babeczki czekoladowe z borówkami i migdałami.




Na ok. 30 babeczek będą potrzebne:
- 4 niepełne szklanki mąki,
- 1 i 1/3 szklanki cukru,
- 2 łyżki kakao,
- 4 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 2 szklanki mleka,
- ok. 230 gramów masła (do roztopienia),
- 50 gramów płatków migdałów,
- 250 gramów borówek,
- foremki do babeczek.

Do zrobienia:
1. Większe borówki przekroić na pół. Posiekać płatki migdałów.

2. Do miski wsypać wszystkie suche składniki: mąkę, cukier, kakao, proszek do pieczenia, migdały.

3. Dodać mleko, roztopione masło, borówki.




4. Wymieszać/zmiksować na małych obrotach.

5. Ciasto przelać do foremek.
6. Piec w 180°C przez 20-25 minut.

 Smacznego!

Recenzja książki "Maybe Someday" Colleen Hoover



 Książkę kupiłam na stronie znak.com.pl

Opis książki: "On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…
"Maybe Someday" to opowieść o ludziach rozdartych między „może kiedyś” a „właśnie teraz”, o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem"



 "Maybe Someday" pojawiło się u mnie razem z "Hopeless" tej samej autorki. Zamówiłam dwie książki, bo tak było taniej. Pomyślałam: a co mi tam!
Nie miałam do żadnej z nich szczególnych oczekiwań - spodziewałam się ckliwych opowieści, "typowych" książek dla nastoletnich dziewczyn. Jednak to nie są zwykłe romansidła, nudne i przewidywalne historie - mogę Wam obiecać; jest to jedna z najbardziej poruszających i pasjonujących książek, jakie kiedykolwiek możecie przeczytać! Już po "Hopeless" - zaniemówiłam. Obok niej nie da się przejść obojętnie - zostawia na Tobie pewien ślad, rysę, na zawsze zostaje w Twojej pamięci. Budzi w Tobie tyle emocji, ile było podczas Katharsis po obejrzeniu antycznej tragedii. Myślałam, że długo nie znajdę niczego, nie tyle lepszego, co przynajmniej podobnie dobrego. Tutaj miłym zaskoczeniem okazała się książka "Maybe Someday".

W całej historii było pełno dramatu. Lubić, podziwiać, uwielbiać, kochać, nienawidzić - wszystkich tych emocji doświadczyła Sydney przez i dzięki Ridge'owi. Ich historia była na tyle dziwna, oryginalna, że, wbrew pozorom, niełatwo ją zrecenzować. Nie będę spojlerować, i zdecydowanie ODRADZAM czytania streszczeń przed sięgnięciem po "Maybe Someday". Może w przypadku lektur takie wyjście pomoże zrozumieć książkę - lecz tutaj mówię stanowcze "nie". Wtedy wszystko straci na wartości. Dowiadując się o pewnych szczegółach, które tworzą tę opowieść, zgubimy element zaskoczenia i nie będziemy czerpali z niej tyle emocji - których w niej nie brakuje.

Sydney skończyła 22 lata. Jej urodzin nie można nazwać "udanymi" - właśnie dowiedziała się, że chłopak zdradza ją z jej najlepszą przyjaciółką. Kończąc nieudany związek z Hunterem i przyjaźń z Tori, nie pozostaje jej nic innego, jak przeprowadzka do Ridge'a - nowo-poznanego gitarzysty.
Syd nie jest gotowa, aby od razu "wskoczyć" w nowy związek, lecz wyraźnie widać, że coś ciągnie ją do Ridge'a. On nie zna jej za dobrze. Przed przyjęciem nowej współlokatorki widuje ją na balkonie, słuchającą jego gry i śpiewającą pod nosem.
Spędzają razem mnóstwo czasu, wspólnie tworząc niezłe kawałki. Sydney szybko staje się muzą dla Ridge'a, inspiruje go i tworzy teksty do jego melodii. Jest jednak kilka "ale" - i to dość ciążących - z którymi muszą sobie poradzić.
Oczywiście, poza nimi pojawiali się również inni bohaterowie. Humor książki podtrzymywał Warren - zdarzało się, że podkradał sporą jej część. Był komiczny, ale miał też inne strony. Jego psikusy i noce z telewizją rozłożyły mnie na łopatki!
Chcę również nawiązać do muzyki, na której, między innymi, była oparta książka - świetnym rozwiązaniem była możliwość przesłuchania piosenek podczas lub po jej przeczytaniu (na stronie maybesomeday.pl).

Podsumowanie: Zdecydowanie polecam!